∗ Niezwykłe przygody Myszki i Pliszki ∗

autor: Magdalena Sęk


Rozdział 8

- Gdzie my jesteśmy? – zapytała Hania.

- Zamiast się zastanawiać gdzie jesteśmy pomyślmy lepiej, jak się stąd wydostać. – odparła Myszka.

- Powrót tą samą drogą jest co najmniej nierozsądny. – odrzekł Tomcio. – na powierzchni czeka Albert, a tak się jakoś składa, że mam już dość jego towarzystwa na dziś.

- To prawda. Spróbujmy iść tym korytarzem. Może nas gdzieś doprowadzi. Trzymajmy się blisko siebie, bo jest tu naprawdę ciemno. – instruowała towarzyszy Pliszka.

Wtem, zdało się słychać szmer.

- Jest tu kto? – rzuciła Hania.

- A kto pyta? – z długiego korytarza odezwał się głos.

- Hania!

Słychać było szybkie kroki i nagle głos z całkiem bliska:

- Uciekaliście przed Albertem?

- Tak. Gonił nas za trociny, które zbieraliśmy na zimę.

- Ach! Wstrętny rudzielec. Choć nie wszystko co rude, jest złe. Jestem Nornica Matylda. Zaprowadzę Was w bezpieczne miejsce. Chodźcie za mną, tylko się nie zgubcie!

Poruszali się krętym korytarzem wydrążonym na całej powierzchni ogrodu. Ściany były dosyć wąskie i zawiłe. Szli trzymając się za łapki, a Pliszka będąc ostatnią chwyciła swym skrzydełkiem łapkę Tomcia. Hania ze względu na bezpieczeństwo szła w środku. Po kilkuminutowym błądzeniu szlakiem podziemnych korytarzy, wreszcie zobaczyli jasność. Znajdowali się teraz w dość przestronnej jamie, w której wszystko było ulepione z ziemi. Fotele, stół, krzesła, łóżka, komody… Pomieszczenie rozświetlała świeczka w glinianym świeczniku stojącym po środku.


- Witam w mojej norze. – przywitała zgromadzonych Matylda. Była łudząco podobna do Myszki, może nieco większa. Takie same łapki, pyszczek, wąsy i ogonek. Jedyne co ich różniło to kolor futerka. Matylda była ruda.

- Ty zyjes pod ziemią? – zaciekawiła się Hania. – Psecies tu jest tak ciemno!

- Tak, żyję w norach, które sama wykopuję. Dla mnie ciemność nie stanowi problemu. A zawsze są one dobrą kryjówką przed Albertem.

- No właśnie. To przed nim nas uratowałaś. Gdyby nie Ty i Twoja nora….

- Dziękować będziecie później. Może coś zjecie? Właśnie miałam siadać do obiadu.

„Obiad?... W nocy?...” – Zdziwiła się Pliszka.

- Dziś w menu kotlety z korzeni marchwi z surówką z nasion sałaty. Zapraszam!

- Kotlety z marchewki?!

- Tak! My nornice uwielbiamy korzenie i nasiona! Są smaczne i zdrowe. To nasze podstawowe składniki diety! Spróbujcie.

- Mmm! Pyszne Matyldo! Ale co z Albertem?

- Jedzcie i odpocznijcie. Zaraz się nad tym zastanowimy.

 

…CDN

wstazeczka_

Nornica Matylda poczęstowała swoich gości kotletami z marchewki. Pomóż rodzicom i wspólnie przygotujcie je u siebie w domu. Matylda przesłała nam przepis* ;)

Składniki:

  • marchewki 300 gramów (2 duże ugotowane w skórce)
  • płatki owsiane górskie - szklanka
  • ząbek czosnku
  • szklanka gorącej wody lub bulionu
  • sól, pieprz, pieprz cayenne, pół łyżeczki kurkumy (dla koloru i dla zdrowia)
  • łyżka bułki tartej
  • oliwa do smażenia

Ugotowaną marchewkę obrać i zetrzeć na tarce, płatki owsiane z dodatkiem zmiażdżonego ząbka czosnku zalać szklanką wody/bulionu, zostawić na trochę, żeby wchłonęły płyn. Potem dodać marchewkę i przyprawy, wymieszać, dodać bułkę tartą aż do otrzymania pożądanej konsystencji (dzięki bułce kotlety są bardziej chrupkie). Na patelni rozgrzać niewielką ilość oliwy, formować małe kotleciki, smażyć z obu stron na złoto.

*przepis zaczerpnięty ze strony http://wegetarianskiblog.blox.pl/

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...