∗ Niezwykłe przygody Myszki i Pliszki ∗

autor: Magdalena Sęk


Rozdział 7

Na dworze znów nastała noc. W mysim salonie zaczęło rozkwitać życie. Rozbudzone myszki zaczęły jak co wieczór przygotowywać się do wyjścia. Hania założyła czapkę przykrywając niesforny kucyk.

- Dzisiejszy wieczór jest naprawdę zimny. – powiedział Tomcio zawiązując szalik na szyi. – Ciekawe kiedy spadnie śnieg.

- Myślę, że już niedługo. – odparła Myszka. – W końcu już za dwa dni zaczyna się kalendarzowa zima…

-„No tak…” – zamyśliła się Pliszka. – „To moja pierwsza, prawdziwa zima w życiu.”

Dzisiejszy cel wędrówki do mieszkania Gospodarza był jasny – zebrać trociny i korę, które leżą obok drewna na opał oraz wokół pieca. W związku ze zbliżającymi się mrozami należało uszczelnić wszelkie dziury i niedociągnięcia, aby przeciąg i mroźny wiatr nie dokuczały gryzoniom. Każdy z uczestników wyprawy otrzymał koszyczek, oraz odpowiednie akcesoria: rękawiczki i szufelki.

- Czy każdy jest gotowy? – zapytała Myszka, jako przewodnik wyprawy.

- Tak jest! –odparli wszyscy zgodnym chórem.

- A zatem - do dzieła Brygado!

Pliszka i myszki wyszli gęsiego z mysiego salonu. Szli tą samą drogą, którą Pliszka pokonała po raz pierwszy przekraczając próg ich domu. To jedyny szlak, którym się poruszali, aby wydostać się na zewnątrz. Wyszli z tunelu gdzie był całkowity mrok. Obeszli budynek z lewej strony. Cicho i na palcach skradali się pod okno kuchni Gospodarza. Wewnątrz domu było ciemno z wyjątkiem jednej, małej nocnej lampki. Brygada weszła do środka przez małą szczelinę w oknie. Lampa rzucała nikłe światło na całe pomieszczenie. Stała obok starego fotela, na którym Gospodarz uwielbiał odpoczywać czytając gazetę. Trociny leżały porozsypywane wokoło niego. Najwięcej ich było przy drewnie naszykowanym na następny dzień. Gasnący płomień tańczył wesoło w piecu. Myszki zbliżały się do celu. Hania zaczęła zbierać z gracją każdy ułamek trocin leżący na podłodze, a Myszka i Tomcio dołączyli do niej. Pliszka jednak poszła w drugą stronę. Odczuwała pewien niepokój. Tłumaczyła sobie to wspomnieniem ostatnich wydarzeń jakie miały miejsce w tym pomieszczeniu. Jednak przeczucie Ptaszyny było uzasadnione. Podczas gdy myszki zbierały trociny i korę, Pliszka zaczęła sprawdzać teren. Stół był wysprzątany z wyjątkiem paru okruchów ułożonych jakby w rządku. Okruszkowa ścieżka zaczynała się od tajemniczego mysiego przejścia, które było zastawione od wewnątrz a kończyła się dwa metry dalej, zaraz za ostatnim krzesłem.

2_zAlbert1_s- Hmm... Ciekawe… - zaszeptała Pliszka głosem detektywa. – To bardzo ciekawe…

Powoli szła tropem okruszków drożdżowego ciasta. Zdawały się być porozrzucane w równych odstępach.

- Myślę, że ten porządek jest nieprzypadkowy.

Podążała tym tropem gdy nagle myszki zauważyły jej nieobecność.

- Pliszko! Pomóż nam w zbiorach!

Pliszka wyrwana z przemyśleń zauważyła, że w ciemnym kącie gdzie kończyła się okruszkowa ścieżka, zaświeciły się ślepia Kota Alberta. Sparaliżowana krzyknęła:

- Uciekajcie!

- A to co znowu?...- obruszył się Tomek.

Pliszka zerwała się do lotu i wszczęła alarm.

- Albert! Albert nie śpi!

Wszyscy zerwali się do ucieczki. Przecisnęli się przez szparę w oknie i zeskoczyli z parapetu na ziemię. Albert z hukiem otworzył okno wypychając je z framugi. Biegli gęsiego przez ogród przed domem i jeden za drugim zaczęli znikać.
Nie w ciemnościach... Wpadali do tajemniczej nory w ziemi…

…CDN

wstazeczka_

Dziś obchodzimy Dzień Dziadka. Oprócz naszych kochanych Dziadziusiów, znany jest nam jeszcze inny: Dziadek Mróz. Spróbujcie narysować jego twarz, a następnie dodać mu brodę i wąsy za pomocą starej gazety. Możecie ciąć ją w paski, lub zwijać w ślimaczki czy kuleczki. Przyklejcie elementy w miejscu brody i wąsów. Podeślijcie nam swoje prace. Jesteśmy bardzo ciekawi Waszych efektów!

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...