∗ Niezwykłe przygody Myszki i Pliszki ∗

autor: Magdalena Sęk


Rozdział 6

- Nigdy więcej tego nie rób! – powiedziała stanowczym głosem Myszka. – Wiesz co złego mogło się wydarzyć?!

Ptaszyna siedziała ze skuloną głową na kanapie, popijając herbatę z miodem i cytryną. Była zła na siebie za swoją ciekawskość i brak  wyobraźni. Dopiero teraz uświadamiała sobie, do czego mogło doprowadzić jej zachowanie.

- Posłuchaj Pliszko: nie na darmo zostajemy w domu w ciągu dnia. Kiedy jest widno - jest bardzo niebezpiecznie. Choć może nasz Gospodarz nas nie dostrzega i nie wyrządzamy mu większych szkód, to jednak kot Albert to już co innego. Jest szybki, ma bardzo dobry wzrok a do tego ostre pazury. Już raz o mały włos nakryłby nas na porannej wycieczce do kuchni. Dlatego te drzwi są zastawione i nie można tędy przechodzić.

- Rozumiem. – szepnęła Pliszka. – Bardzo Was wszystkich przepraszam. Naprawdę nie pomyślałam o konsekwencjach. Obiecuję, że już nigdy więcej tego nie zrobię.

Myszki opowiedziały Pliszce historię jaką miały okazję przeżyć z – niestety – kotem Albertem. Niedoświadczone, jeszcze pełne ufności, wyruszyły tego nieszczęsnego dnia na zbiór okruchów z drożdżowego ciasta. Każda z nich trzymała swój koszyczek w łapce. Wesoło i radośnie szły kuchenną podłogą ze starych desek. Wdrapały się na stół po krzesłach. Tomek leniwie podjadał resztki a Hania poganiała go.

- Tomku, psecies musimy się spiesyć. W kazdej chwili moze wrócić Gospodas.

2_zkot_A2_sTomek bez pośpiechu podniósł swój koszyczek i ponownie zaczął zbierać okruchy. Spojrzał przez szklaną butelkę z wodą stojącą na stole. Zobaczył w niej ogromnego kocura. Tomciowi zdawało się, że kot jest w potrzasku butelki. Z wrażenia upuścił swój koszyczek, z którego wysypały się okruchy. Kobiałka toczyła się dalej i dalej, aż spadła z kuchennego blatu robiąc dookoła wielki raban. Myszka i Hania odwróciły się do Tomka. Ten był sparaliżowany. Wpatrywały się w niego ślepia Alberta. Rudy kocur wychylił się zza butelki. Teraz wyglądał na o wiele większego. Jego puszyste futro połyskiwało i lekko falowało.

- Grzeczny kotek… Do-dobry ko-ko-kotek – wyjąkał Tomcio.

Rozległ się krzyk:

- W nogi! Wiejemy!

Myszy zaczęły uciekać w popłochu. Albert zwrócił swój pyszczek w stronę Hani. Tomek wiedział, że to jego szansa. Obrócił się na pięcie i czym prędzej przebierał nóżkami. Kocur bardzo się zdenerwował. Skoczył za Tomkiem, który pędził slalomem między nogami od stołu i krzeseł. Już myślał, że to koniec, kiedy Hania i Mysz stoczyły ze stołu szklaną butelkę z wodą wprost na głowę Alberta. Rudemu zakręciło się w głowie, spojrzał w górę i legł jak długi na podłodze.

- I co było dalej? – spytała przejęta Pliszka.

- Jak to co? Wróciliśmy do domu, a kiedy przyszedł Gospodarz, Albert się ocknął. Starszy pan zobaczył rozbitą butelkę i rozlaną wodę na podłodze więc o wszystko posądził Kota. Skarcił go a my przyrzekliśmy sobie, że już nigdy nie pójdziemy do kuchni Gospodarza za dnia. Od tamtej historii zastawiliśmy to przejście, a każdy o nim zapomniał…

- Do dzisiejszego dnia… - szepnął Tomek.

- Przepraszam. Ja Was bardzo serdecznie przepraszam! Ja już obiecuję... Ja nigdy... Ja tylko chciałam sprawdzić co tam jest…

- Pamiętaj Pliszko – ciekawość nie jest dobra, jeśli wiąże się z łamaniem zasad.

…CDN

wstazeczka_

Pliszka spotkała się dziś twarzą w twarz z Kotem Albertem. Wiemy, że jest ogromny, rudy i groźny. Spróbuj go narysować a następnie obejrzeć swój rysunek przez butelkę z wodą (może być plastikowa) tak jak widział go Tomek. Czy obraz oglądany przez wodę zmienia się?

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...