∗ Niezwykłe przygody Myszki i Pliszki ∗

autor: Magdalena Sęk


Rozdział 10

Po dłuższym odpoczynku Pliszka i myszki musieli wyruszyć w dalszą podróż. Niestety nie mogli zostać na skraju ogrodu, gdyż w każdej chwili mógł się zjawić Albert. Musieli zatem zanocować w lesie. Na niebie świtało.

Pliszka miała już takie doświadczenia, zresztą jej przyjaciołom ów las był znany. Ruszyli więc w głąb drzew. Wszystkie liście spadły z gałęzi. Były teraz suche i szeleszczące. Unosiły się z gracją, kiedy wędrowcy przechodzili pod nimi i lekkim ruchem spadały na ziemię. Dosyć zabawnie wyglądało to z góry. Odnosiło się wrażenie, jakby liście samoczynnie się podnosiły jeden za drugim.

- W taki sposób stajemy się mniej widoczni. – oznajmił Tomek. – Jeśli nawet jakiś zwierz na nas czyha - nie wie dokładnie gdzie jesteśmy. To znana strategia.

- Rozumiem. A dokąd tak dokładnie idziemy?

- W bezpiecne miejsce!

- Zapewne będziemy musieli zanocować w jednym ze starych konarów drzew. Otulimy się ciepłą korą i jakoś spędzimy ten dzień.

Pliszka przyzwyczaiła się do dziennego snu. Wraz z brzaskiem jej powieki stawały się ciężkie i zamykały się, gdy tylko nadarzała się okazja. Kiedy słońce zachodziło a świat okrywał mrok - nasi przyjaciele budzili się wypoczęci i gotowi do działania.

Znaleźli więc odpowiednią kryjówkę w starym, dębowym pniu. Wokoło leżało dużo sosnowej kory, która jest lekka i ciepła. Myszki i Pliszka okryły się nią dokładnie, bo choć był dzień, to temperatura nie przekraczała 0 stopni Celsjusza. Zima miała nadejść lada dzień.

Słońce zaszło i kiedy większość stworzeń kładła się spać, nasi przyjaciele zaczęli zbierać się do dalszej drogi. Wzięli wiklinowe koszyki, które dostali od Matyldy (gdyż poprzednie zniszczył Albert) i zaczęli zbierać korę. Szli tak jakiś czas, krętą dróżką między sosnami. Hania jako najmłodsza i najmniejsza zbierała igiełki sosnowe, które doskonale nadają się na opał do małego, mysiego pieca, lub do uszczelniania okien w zamian za trociny. Z wiadomych względów ciężko było dostać te drugie. Nagle zerwał się przeraźliwy wiatr a suche trawy nad stawem zaszeleściły niepokojąco. Przyjaciele zbliżyli się do siebie jak zwykle mając na uwadze Hanię. Tomek podniósł drżącą łapkę jąkając się.

- C-c-c-co t-t-to?

Dwoje ogromnych i żółtych oczu wpatrywało się w czwórkę wędrowców. Przestawały tylko na chwilę, kiedy powieki opadały i podnosiły się spokojnym ruchem. Gryzonie były przekonane, że jest to Albert, lub inny kot, lecz Pliszka wiedziała coś, o czym jej przyjaciele nie do końca. Wszyscy jednak byli przekonani, że natychmiast trzeba uciekać.

- Formuj szyk ucieczki! – rozległo się wśród głuchego lasu. Natychmiast gryzonie ustawiły się w kolejności i zaczęły biec. Pliszka biegła ostatnia, ale stwór, który miał być kotem wcale nie biegł za nimi. On leciał.

- Sowa! To sowa! – krzyczała ptaszyna do przyjaciół.

Jedyne, co mogli zrobić, to rozdzielić się, tak by sowa ich nie złapała. Rozbiegli się tracąc się z oczu…

sowa_

…CDN


wstazeczka_

Myszki nie wiedziały, że uciekają przed sową, gdyż w lesie było ciemno. Dla tych „myszek”, które nie do końca wiedzą jak wygląda sowa mamy zadanie - zróbcie ją sami :)

Potrzebujemy:

sówka1

 

 

 

1 szary pasek papieru o wymiarach 36×3 cm – tułów.
1 beżowy pasek papieru o wymiarach 29×3 cm – głowa.
1 brązowy pasek papieru o wymiarach 28×3 cm – buzia.
Sklejamy jak na zdjęciu.
sówka2

 

 

 

Dwa żółte paski papieru o wymiarach 8×3 cm – oczy.
Dwa zielone paski o wymiarach 6×3 cm – źrenice

 

 

 

 

 

sówka3

 

 

 

 

Dwa brązowe paski papieru o wymiarach 18×3 cm – skrzydła.
Trzy brązowe paski papieru o wymiarach 7×3 cm – uszy i dziób.
Sześć pomarańczowych pasków papieru o wymiarach 7×3 cm – nogi.
Sześć beżowych pasków papieru o wymiarach 9×3 cm – wypełnienie tułowia.

Informacje o plikach cookie

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...